Wyobraź sobie klasyczną sytuację: jest piątkowe popołudnie. Szef prosi Cię do gabinetu, uśmiecha się lekko i kładzie na biurku dwa dokumenty. Mówi spokojnym głosem: „Słuchaj, nasza współpraca nie układa się najlepiej. Możemy rozstać się za porozumieniem stron, po dżentelmeńsku, albo wręczam Ci zwykłe wypowiedzenie”. Brzmi znajomo?
Przejdź na skróty:
Wielu moich klientów we wrocławskiej kancelarii właśnie w taki sposób zakończyło swoją pracę. Problem w tym, że w stresie i pod presją czasu podpisali „porozumienie”, które okazało się dla nich fatalne w skutkach. Dlaczego? Bo w prawie pracy to, co brzmi przyjaźnie, często kryje w sobie bardzo bolesne haczyki finansowe i prawne.
Czym tak naprawdę jest porozumienie stron?
Mówiąc najprościej: to umowa o tym, że przestajecie razem pracować. Skoro to umowa, możecie w niej wpisać niemal wszystko – datę odejścia (nawet z dnia na dzień), kwestie urlopu, zdania sprzętu czy ewentualnej rekompensaty finansowej. Brzmi świetnie, prawda? Niestety, ta wolność ma swoją cenę. Podpisując ten dokument, dobrowolnie rezygnujesz z ochrony, którą daje Ci Kodeks pracy przy klasycznym wypowiedzeniu. Pracodawca nie musi podawać przyczyny, nie musi konsultować tego ze związkami zawodowymi, a Ty tracisz okres wypowiedzenia, jeśli się na to zgodzisz.
Haczyk nr 1: Gdzie jest mój zasiłek dla bezrobotnych?
To najczęstszy błąd, z jakim spotykam się podczas konsultacji. Zwalniasz się za porozumieniem stron, czujesz ulgę, idziesz zarejestrować się do urzędu pracy, a tam czeka Cię zimny prysznic.
Prawo jest w tej kwestii bezlitosne: jeśli to Ty zgadzasz się na rozwiązanie umowy (a tym z natury rzeczy jest porozumienie), zasiłek dla bezrobotnych nie przysługuje Ci od razu. Zostanie on wstrzymany na aż 90 dni od momentu rejestracji. Trzy miesiące bez jakiegokolwiek dochodu potrafią zrujnować domowy budżet, o czym mało który pracodawca lojalnie uprzedza podczas rozmowy w gabinecie.
Haczyk nr 2: Co z odprawą pieniężną?
Złota zasada brzmi: to, czy dostaniesz odprawę, zależy od tego, z czyjej inicjatywy i z jakiego powodu dochodzi do zwolnienia. Jeśli firma tnie koszty, likwiduje Twoje stanowisko i to szef proponuje porozumienie stron – odprawa (przy odpowiedniej wielkości firmy, zazwyczaj zatrudniającej co najmniej 20 pracowników) nadal Ci się należy.
Wymaga to jednak precyzyjnego sformułowania dokumentu. Wystarczy, że w treści porozumienia nie padnie ani słowo o przyczynach leżących po stronie pracodawcy, a odzyskanie tych pieniędzy w sądzie pracy będzie przypominało drogę przez mękę. Zawsze powtarzam: zanim złożysz podpis pod „dżentelmeńską umową”, upewnij się, że dżentelmeńskie są również jej warunki finansowe.
Haczyk nr 3: Niewykorzystany urlop to Twoja gotówka
Podczas negocjacji pracownicy często zapominają o swoich dniach wolnych. Przy wypowiedzeniu szef może Cię po prostu wysłać na zaległy urlop. Przy porozumieniu stron – to Wy ustalacie zasady.
Możesz wynegocjować, że do końca miesiąca fizycznie nie przychodzisz do firmy (wykorzystujesz urlop), albo pracujesz do ostatniego dnia, a za niewykorzystane dni wolne pracodawca wypłaca Ci ekwiwalent za urlop. To nierzadko kwoty rzędu kilku tysięcy złotych! Niestety, bywa i tak, że szefowie podsuwają dokumenty, w których małym drukiem pracownik zrzeka się roszczeń finansowych. I choć w świetle prawa zrzeczenie się prawa do urlopu jest nieważne, to odkręcanie tego faktu potrafi kosztować sporo nerwów.
Haczyk nr 4: Co z moją ochroną? (Ciąża i wiek przedemerytalny)
To prawdziwe ludzkie dramaty, które trafiają na moje biurko. Pracownica podpisuje porozumienie stron, a tydzień później dowiaduje się od lekarza, że jest w ciąży. Albo pracownik, któremu brakuje dwóch lat do emerytury, w chwili słabości zgadza się na odejście.
Gdyby dostali zwykłe wypowiedzenie, prawo chroniłoby ich jak tarcza. Wypowiedzenie byłoby nielegalne i sąd pracy natychmiast przywróciłby ich do firmy. Ale porozumienie stron działa inaczej – znosi tę ochronę. Sąd Najwyższy wielokrotnie badał takie sprawy. O ile w przypadku ciąży, o której pracownica nie wiedziała w momencie podpisywania dokumentu, można takie oświadczenie skutecznie cofnąć (tzw. wada oświadczenia woli pod wpływem błędu), o tyle w przypadku wieku przedemerytalnego jest to niemal niemożliwe. Podpisałeś? Zgodziłeś się.
„Podpisz to, albo dostaniesz dyscyplinarkę” – co wtedy?
To niestety stały repertuar nieuczciwych i agresywnych negocjacji. Zastraszony pracownik podpisuje dokument, a następnego dnia budzi się z poczuciem, że został zmuszony i oszukany. Czy można cofnąć takie porozumienie?
W teorii – tak, powołując się na wspomnianą wcześniej wadę oświadczenia woli (konkretnie na groźbę). W praktyce przed sądem musisz udowodnić, że szef groził Ci bezprawnie (czyli np. straszył dyscyplinarką, do której nie miał absolutnie żadnych podstaw). To skomplikowane procesy, w których Sąd Najwyższy stawia bardzo wysokie wymagania dowodowe. Jeśli pracodawca miał w ręku twarde dowody na Twoje ciężkie przewinienie i dał Ci wybór – sąd uzna, że groźba była uzasadniona, a porozumienie jest ważne.
Świadectwo pracy – co pomyśli przyszły szef?
Na koniec ważny plus porozumienia stron. W świadectwie pracy informacja o takim trybie rozstania wygląda dla przyszłego pracodawcy bardzo dobrze. Oznacza to, że potrafisz się dogadać i rozwiązywać konflikty na poziomie. Zanim jednak pożegnasz się z firmą, dopilnuj, aby dział kadr wpisał we właściwym punkcie świadectwa odpowiednią podstawę prawną – zwłaszcza jeśli odchodzisz z przyczyn leżących po stronie firmy. To ułatwi Ci późniejszą rejestrację w urzędzie pracy.
Adwokat to Twoje ubezpieczenie, a nie tylko koszt
Gdy siedzisz w gabinecie szefa i czujesz narastającą presję, zapamiętaj jedno zdanie. Masz pełne prawo powiedzieć: „Rozumiem propozycję, ale muszę ją skonsultować”. Nigdy nie podpisuj dokumentów dotyczących Twojej kariery i domowego budżetu “tu i teraz”. Prawdziwa propozycja nie zniknie w ciągu 24 godzin.
Dobra ugoda to taka, w której obie strony coś zyskują. Jako adwokat bardzo często wchodzę w rolę negocjatora. Kiedy pracodawca widzi, że po drugiej stronie stoi profesjonalny pełnomocnik, nagle okazuje się, że można wynegocjować dodatkową pensję, dłuższą opiekę medyczną na koszt firmy czy całkowite zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem wynagrodzenia.
Pamiętaj: porozumienie stron może być najlepszym i najspokojniejszym sposobem na rozstanie. Pod warunkiem, że dokładnie wiesz, co podpisujesz, albo masz obok kogoś, kto weźmie ten ciężar na swoje barki i zadba o Twoje interesy.
Adwokat Iwo Klisz






